Pokaż wiadomości zawierające słowo akcyza
Akcyza lub podatek akcyzowy jest podatkiem pośrednim nakładanym na niektóre wyroby konsumpcyjne.
W krajach Unii Europejskiej podatek akcyzowy podlega harmonizacji, co oznacza wspólne zasady produkcji, przemieszczania i przechowywania wyrobów akcyzowych oraz wymiaru i poboru akcyzy od tych wyrobów. Stawki akcyzy na poszczególne wyroby są określane przez poszczególne państwa członkowskie, nie mogą one jednak być niższe od poziomów ustalonych w dyrektywach.
Opodatkowaniu akcyzą podlegają następujące kategorie wyrobów:
- produkty energetyczne (ogólnie wszystkie wyroby służące dla celów napędowych lub grzewczych), - energia elektryczna, - napoje alkoholowe (piwo, wino, produkty pośrednie, wyroby spirytusowe), - wyroby tytoniowe (papierosy, cygara, cygaretki, tytoń do palenia,
Ponadto polskie przepisy przewidują specyficzne regulacje krajowe dotyczące opodatkowania akcyzą innych produktów, przede wszystkim samochodów osobowych i niektórych kosmetyków - określanych jako wyroby akcyzowe "niezharmonizowane". Zasady wymiaru i poboru podatku od tych wyrobów wynikają z wyłącznie z krajowych, autonomicznych regulacji, do których nie ma zastosowania system akcyzy unijnej.
Stawki akcyzy wyrażone są w: - kwocie na jednostkę wyrobu (paliwa, alkohol, energia elektryczna), - procencie maksymalnej ceny detalicznej (wyroby tytoniowe), - procencie ceny wyrobu (tylko wyroby "niezharmonizowane").
Przykładowo: benzyna silnikowa podlega stawce 1575 zł/1000 l, wódka - 4550 zł/100 l od 100% alkoholu etylowego zawartego w produkcie, wino - 136 zł/100 l, olej opałowy (prawidłowo zabarwiony, oznaczony znacznikiem fiskalnym i sprzedawany na cel opałowy) - 232 zł/1000 l (stan na dzień 1 stycznia 2007 r.).
Produkcja wyrobów akcyzowych może odbywać się jedynie w składzie podatkowym, czyli miejscu posiadającym autoryzację odpowiednich władz podatkowych danego kraju. W takiej sytuacji pobór akcyzy podlega zawieszeniu. Zawieszenie poboru akcyzy może być stosowane również w odniesieniu do przemieszczania oraz magazynowania produktów akcyzowych. Podatek staje się wymagalny w momencie zakończenia procedury zawieszenia poboru akcyzy, przez co zasadniczo rozumie się wyprowadzenie towarów na rynek.
Powyższe zasady nie odnoszą się jednak do wyrobów "niezharmonizowanych", w stosunku do których akcyza jest wymagalna w związku z ich sprzedażą w Polsce, importem albo przywozem z innego kraju Unii Europejskiej.
Cechą charakterystyczną podatku akcyzowego jest jednofazowy charakter jego poboru, tzn. akcyza uiszczana jest jednokrotnie, a następnie traktowana jest jako koszt wliczany do ceny zbycia, który finalnie ponoszony jest przez ostatecznego nabywcę produktu akcyzowego. Powyższe nie dotyczy jednak opodatkowania akcyzą sprzedaży samochodów osobowych przed ich pierwszą rejestracją.
Niektóre wyroby akcyzowe podlegają obowiązkowi oznaczania znakami akcyzy (banderolami), które umieszcza się na jednostkowych opakowaniach produktów. Są to napoje alkoholowe (oprócz piwa) oraz wyroby tytoniowe.
Powyższe zasady opodatkowania akcyzą zostały wprowadzone w związku z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej od 1 maja 2004 r. i dokonały zasadniczego przekształcenia regulacji wcześniej obowiązujących w zakresie podatku akcyzowego.
Celem akcyzy jest ograniczenie konsumpcji niektórych dóbr ze względu na ich szkodliwość zdrowotną bądź też wyczerpywanie się ich rezerw. Często stanowi ona obszerny i łatwy wpływ pieniędzy dla budżetu państwa.
Ropa na światowych rynkach od początku roku staniała już o 10 procent. Może to choć częściowo zrekompensować polskim kierowcom podwyżkę akcyzy na benzynę.
Stosunkowo tania ropa to przede wszystkim efekt łagodnej zimy. "Rzeczpospolita" pisze, że jeśli złoty odrobi ostatnie straty do dolara, a cena ropy utrzyma się, to podwyżka na stacjach może zamknąć się w 15-20 groszach za litr benzyny.
Gazeta ostrzega jednak, że w lutym zbiec się mogą początek prawdziwej zimy oraz zapowiadane przez kartel OPEC ograniczenie dziennego wydobycia ropy. A to może oznaczać powrót jej cen z obecnych 55 do ponad 60 dolarów za baryłkę i koniec relatywnie taniego paliwa na stacjach.
Ceny ropy naftowej i gazu ziemnego od lat sukcesywnie pną się w górę. Nie ma szans, aby ten trend uległ wyhamowaniu. Obserwowane w ostatnich tygodniach spadki notowań tego surowca to jedynie drobna korekta kursu.
Taki cukierek podarowany przez producentów odbiorcom słodzący gorycz drogich zakupów. Nim jednak dobrze poczujemy jego smak, przyjdzie nam przełknąć kolejną gorzką pigułkę podwyżek. Później następną i tak jeszcze przez kilkadziesiąt lat nim ropa nie skończy się definitywnie, ale to odległa przyszłość. Na razie sięgnęliśmy jedynie do tzw. oil peak, czyli maksymalnego poziomu wydobycia. Podaż będzie się obniżała stopniowo, a po surowiec będziemy sięgać do coraz trudniej dostępnych złóż dotąd nieopłacalnych w eksploatacji - dlatego ceny będą rosnąć No cóż zaciśniemy pasa i będziemy dalej kupować.
Ten nałóg staje się jednak coraz kosztowniejszy, a wysiłki zmierzające do jego zwalczania - bolesne i nieudane oraz - co tu dużo mówić - połowiczne. Doskonałym przykładem jest LPG, cieszący się coraz większym wzięciem wśród kierowców. To przecież produkt naftowy. Nie może być zatem rozpatrywany jako paliwo alternatywne w przemyśle motoryzacyjnym w stosunku do ropy. Ropa jest heroiną współczesnego świata.
Jest jednym
z najpowszechniejszych źródeł energii. Popularna,
nie nastręczająca problemów z transportem, łatwa
w przetworzeniu - całkowicie nas od siebie uzależniła. Upowszechnienie LPG uzależnia nas od niej jeszcze bardziej. Podobnie rzecz się ma z napędem hybrydowym (stosowanym już w niektórych modelach samochodów), choć bez wątpienia to krok w dobrą stronę, bo ogranicza zużycie ropy.
Podobnie rzecz się ma z gazem ziemnym. Zasoby naturalne tego surowca są bogatsze niż ropy naftowej i nawet przy prognozowanym kilkuprocentowym rocznym wzroście zużycia starczą jeszcze na długo. Możliwość korzystania z nich jeszcze przez dziesięciolecia wcale jednak nie rozwiązuje problemu. Gaz jest drogi i będzie coraz droższy. Ścisłe powiązanie cenowe z ropą nie stwarza dobrych perspektyw na przyszłość. Na domiar złego, rosnące koszty obu surowców to nie tylko wymiar finansowy. Naturalne zasoby naftowe kurczą się i konkurencja miedzy importerami ropy przybierać będzie coraz bardziej bezwzględną formę. Nie da się wykluczyć nawet konfliktów zbrojnych z kontekstem naftowym w tle, Wszelkie poszukiwania tanich paliw alternatywnych okazały się ślepym zaułkiem czego preludium zresztą już doświadczyliśmy. Cena za trwanie w naftowym nałogu może okazać się ogromna, i oby nie przyszło płacić nikomu za niego tej najwyższej - ludzkiego życia. Stąd zerwanie z nim to nie tylko problem ekonomiczny, ale tez moralny obowiązek.
Niestety, wszelkie poszukiwania tanich paliw alternatywnych okazały się ślepym zaułkiem. Skala popytu, usuwa na margines tzw. biopaliwa. Na zawsze pozostaną jedynie komponentami. Wielkie nadzieje wiązano np. z wodorem, a tymczasem nic nie wskazuje na to, aby mógł on w najbliższej przyszłości stać się paliwem wykorzystywanym w transporcie. Nie ma na to najmniejszych szans. Logistycznie trudnym problemem jest już sama dystrybucja wodoru na skalę masową. Cysterny transportowe, stacje sprzedaży detalicznej - istny thriller, aż ciarki przechodzą na samą myśl z uwagi na wybuchowość wodoru. Zresztą póki co, wizja całkowicie science-fiction, ponieważ jak dotąd nie ma adsorbentu o wydajności większej niż 7-8 proc. wagowych czyli substancji mającej silnie rozwiniętą powierzchnię, na której mógłby się on gromadzić. Przy dzisiejszej technologii zapas 8 kg wodoru w pojeździe wymagałby więc około 100 kg zbiornika, 80 kg - już tonowego baku wożonego bez względu na to czy jest pełny czy pusty. To bez wątpienia dobra informacja dla właścicieli stacji benzynowych, dla nas niestety nie najlepsza.
Czytaj więcej informacji gospodarczych, ze świata polityki i biznesu w portalu finansowych